poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział Trzeci.

Na początek przepraszam, za ogromne opóźnienie na blogu. Zdaję sobie z tego sprawę, ale naprawdę nie miałam kiedy napisać tego rozdziału na blogu, bo na kartce z zeszytu już dawno się pojawił, więc nie zapomniałam o tym opowiadaniu.
A teraz do rzeczy :

Rozdział Trzeci :

Po pierwszym dniu spędzonym w nowej szkole, już miała jej dosyć. Wróciła do domu autobusem, w którym wcale nie było lepiej.

Kiedy dotarła na miejsce z ulgą wysiadła z pojazdu. Wchodząc do środka nie zastała nikogo w domu. Rzuciła torbę na ziemię przy drzwiach po czym ruszyła do kuchni. Zanim jednak tam doszła, zobaczyła dużo kartonów w salonie. Były to ich rzeczy ze starego domu. Emily znalazła kartony ze swoim imieniem napisanym na wierzchu. Otwierając pierwszy z nich, znalazła swoje płyty, książki (..). Starała się wziąć na raz jak najwięcej rzeczy z kartonu, aby zanieść do pokoju na górze.
Wyjmując z pudeł swoje rzeczy, na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dzięki nim była jakby bliżej Dallas, przyjaciół i starego życia.
Następne pudło było pełne jej ubrań, butów i dodatków, w których większość stanowiły rockowe gadżety. Kiedy uporządkowała już swoje rzeczy, zobaczyła na stoliku przy kanapie torbę z jej laptopem. Wyjęła go i włączyła, wchodząc do kuchni. Następnie postawiła laptopa na stole, a sama z lodówki wyjęła puszkę coli i jakieś - paprykowe, które były jej ulubionymi - chipsy z szafki.
Jej tata zdążył już zrobić zakupy i całe szczęście, bo była ona strasznie głodna, jako że w szkole nawet nie pomyślała o jedzeniu.
Włączając swoją playlistę, wzięła jedzenie i laptopa, po czym ruszyła do pokoju. Będąc już na górze, położyła wszystko na łóżku i wygodnie się na nim usadziła.
Pisząc ze znajomymi przez różne komunikatory i portale społecznościowe, minęła jakaś godzina. W pewnym momencie dziewczyna usłyszała otwierające się drzwi wejściowe i po chwili głos ojca.
- Emily, kochanie! Jesteś w domu? Mam coś dla ciebie! - krzyknął John.
- Jestem u siebie...! - powiedziała głośno, ale nie można było tego nazwać krzykiem.
Po chwili w drzwiach jej pokoju pojawił się mężczyzna z wielkim kartonem, który od razu postawił na ziemi przy komodzie.
- Zawsze narzekałaś, że powinnaś mieć własny telewizor. - uśmiechnął się szeroko ojciec dziewczyny. - No więc proszę. - skinął głową i zaczął otwierać pudło.
- Dzięki tato. - uśmiechnęła się lekko do niego przyciszając trochę muzykę.
- Gdzie ci go powiesić? - zapytał z uśmiechem.
- Może być nad komodą. - wskazała lekko brodą Emily. - Pomóc ci?
- Nie dziękuję. - po tych słowach John zajął się telewizorem, ale po chwili dodał jeszcze:
- Jak pierwszy dzień w szkole? Nie chwalisz się. - mówił z taką radością i ciekawością w głosie, że Emily nie miała serca być niemiła.
- A jak sądzisz...? - uniosła ku niemu oczy znad monitora.
- Sądzę, że było bardzo dobrze. Ludzie cię polubili, nauczyciele też, szkoła jest cudowna. - powiedział wesoło mężczyzna.
- Taa...Pewnie. - zmarszczyła brwi pod jego adresem, lecz nie dopowiedziała nic poza tym.
Nie minęło parę minut, a telewizor już wisiał nad komodą, John natomiast zajął się programowaniem go.
- Gotowe. - powiedział z uśmiechem "małego majsterkowicza" kiedy skończył.
- Dziękuję tato. - przytuliła ojca dziewczyna z uśmiechem.
John był Emily znacznie bliższy niż jej matka Ellen. Nigdy nie potrafiły się dogadać. Emily zawsze potrafiła ją zdenerwować jak i zresztą na odwrót. Z ojcem nigdy nie miała tego problemu.
Kiedy John wyszedł z pokoju dopowiadając, że obiad będzie na godzinę 16, dziewczyna włączyła na nowym telewizorze kanał MTV Rocks po czym wróciła do pisania z przyjaciółmi i przeglądania jakichś stron w internecie. Nawet się nie spostrzegła, kiedy na zegarze wskazówki wskazały godzinę 16, a jej tata zawołał ją na obiad. Posłusznie zeszła, ale musiała przyznać sama przed sobą, że  po prostu nie ma ochoty na jedzenie. Na samą myśl o weekendzie, który miała spędzić w domu, odechciewało jej się wszystkiego.

2 komentarze:

Paulciak pisze...

Fajne < 333


www.styloweconverse.blogspot.com

D. pisze...

Ciekawie piszesz i ogólnie wszystko jest ok, ale jakoś krótkie mi się wydaję te rozdziały ._.
Nie żebym się czepiała oczywiście, tak tylko piszę...