Na drugi dzień rano, wstała z łóżka jakby trochę chętniej. Wrzuciła do torby jeden zeszyt po czym ubrała się w przetarte na kolanach spodnie, które w niektórych miejscach miały takie dziury, że zdecydowanie można było wyjąć przez nie nogę. Do nich założyła t-shirt z dziwnym nadrukiem przypominającym dziewczynę strzelającą sobie w głowę, a jej krew była prawie na całej bluzce przez co wyglądała jakby spryskana czerwoną farbę. Wyglądała to dość ciekawie na czarnym tle.
Kiedy tylko ubrała się i otworzyła drzwi pokoju i ruszyła do łazienki, usłyszała zamykające się drzwi wejściowe. Podbiegła do okna w korytarzu i zobaczyła jak jej ojciec wsiada do samochodu i odjeżdża do pracy. Dzięki temu była pewna, że jest sama w domu, bo to ojciec zawsze wychodził później. Chciała uniknąć tych porannych rozmów na temat tego jak dzisiaj może być w szkole. Nie tylko dlatego, że dziś miała w ogóle do niej nie iść, ale też po prostu dlatego, że nienawidziła takich pustych rozmów.
Rodziców praktycznie nie widywała. Czasami przelotnie. Zostawiali jej karteczki z wyjaśnieniami czemu w danej chwili ich nie ma i pieniądze. Zakupy zazwyczaj robił John - jej ojciec. Matka...no cóż matka zachowywała się tak jakby w ogóle tu nie mieszkała.
Opłukała twarz zimną wodą, pomalowała oczy jak codziennie po czym zbiegła po schodach, chwytając jeszcze torbę. W kuchni napiła się trochę zimnej herbaty, zrobionej kilka dni temu po czym wrzuciła do torby jakiś batonik, na opakowaniu którego pisało "Extra Odżywczy".
Wychodząc z domu, zatrzasnęła drzwi i ruszyła w wyznaczone wczoraj przez chłopaka miejsce.
Kiedy doszła na miejsce zobaczyła go czekającego na ławce.
- Myślałem, że się nie pojawisz. - powiedział wstając z ławki z uśmiechem.
- Wybacz, trochę za późno wstałam. - skinęła głową po czym rozejrzała się dookoła. - To gdzie pójdziemy.
- Chodź. Pokażę ci miejsce, w którym spotykają się tacy ludzie jak my. - zaśmiał się ironicznie po czym ruszył lekko przy tym pociągając Emily za nadgarstek. - Tak w ogóle jestem Axl. - skinął głową chłopak podając jej rękę, tak jak to robią czasami na filmach, kiedy się przedstawiają.
- Emily. - ścisnęła lekko jego rękę.
Po drodze Axl zadawał jej masę pytań, a ona rewanżowała się tym samym. Po dłuższej drodze jakimiś zakamarkami, którą chłopak wyjaśnił, że lepiej żeby nikt ich nie widział w czasie lekcji w mieście, doszli do opuszczonego magazynu za dworcem kolejowym.
- Cześć wszystkim. - powiedział do ludzi przy ścianie wchodząc do środka. - Mamy nową. Emily. - zrobił zabawny ruch przy czym ukłonił się przez co wyglądał bardzo słodko w oczach Em.
- Hej. - powiedziała niezbyt głośno do wszystkich.
- Rozgość się słonko. - rzucił półkrzykiem ktoś w rogu pomieszczeniu.
- Pierwszy raz? - powiedział chłopak w dłuższych ciemno-blond włosach z bandanką przewiązaną przy nadgarstku i łokciu. Wyglądał trochę jak ktoś z rockowej kapeli.
- Ale co pierwszy raz? - zapytała zdziwiona.
- Uciekasz z lekcji?
- Em.. Uhm.. - powiedziała lekko zawstydzona.
- Widać, ale nie przejmuj się. Każdy ma ten pierwszy raz.
- A długo już tu przychodzisz? - zapytała zaciekawiona.
- Od początku liceum. Teraz powinienem je kończyć, ale jakoś zatrzymałem się w pierwszej klasie. - zaśmiała się, jakby to nie było nic złego. - Jestem Chad.
- Emily. - odpowiedziała z uśmiechem. - Rodzica nie przeszkadza, że tyle razy nie zdałeś?
- Nie..No to znaczy tak. Na początku im to przeszkadzało. Wywalili mnie kilka razy ze szkół i teraz padło na Nowy Jork. tylko, że jeśli teraz mnie znów wyrzucą, to dam sobie spokój. - wzruszył ramionami i dodał zadowolony, co było trochę dziwne. - Matka z ojcem mają w dupie co będzie z moją przyszłością. Nawet nie zwracają uwagi czy jestem w domu czy nie.
- Dlaczego zacząłeś uciekać? - była coraz bardziej ciekawa.
- Ludzie mnie nie akceptują, a to przez to, że mam swój styl. Ktoś kto jest sobą, a nie plastikową kopią innych, nie jest tu mile widziany.
- Coś o tym wiem... - mruknęła.
- Ktoś chętny kupić działkę, bo idę? - z tłumu usłyszała głos Axl'a. Kilko osób podeszło do niego dając mu do ręki pieniądze.
- Chcesz też? - zapytał Chad wstając spod ściany.
- Ja nigdy... - zanim dokończyła Chad jej przerwał.
- Nie ma sprawy. Postawię ci coś małego i spróbujesz. - na jego słowa Em skinęła głową.
Zdawała sobie sprawę, co narkotyki robią z ludźmi, ale uznała, że może wcale nie będzie tak źle. "Oni biorą i żyją" - starała się aby ta myśl była na głównym planie w jej głowie. "W końcu to tylko mała działka, nic mi nie będzie."
4 komentarze:
Świetnie. Jutro nowa notka.
Narkotyki! Yea!
Robi się coraz ciekawiej. Zacieram rączki i zaraz zacznę rechotac jak czarownica xD niewiele mi do tego brakuje.
pzdr. Sabrina
WOW!! Swietnie piszesz! :) Masz talent!
Jeszcze lepszy rozdzial od poprzedniego! jak Ty to robisz? :D
Całkiem nieźle udało Ci się rozkręcić akcję. Oby tak dalej.
Prześlij komentarz