Od Autorki.
Mimo, ze obiecałam przed wyjazdem komuś jeszcze ósmy rozdział, to niestety nie dam rady go już zrobić. Przepraszam. Blog zostaje zawieszony na cały sierpień z powodu mojego wyjazdu. Jeśli jednak najdzie mnie wielka wena czy ochota, możecie liczyć na jakiś nowy rozdział, aczkolwiek nie obiecuję.
Dziękuję czytelnikom i życzę miłych wakacji...No to znaczy bynajmniej sierpnia. : )
Rozdział Siódmy.
Już po chwili Chad wrócił do dziewczyny z dwoma woreczkami. Usiadł przy ścianie, rzucając jej miły uśmiech.
- Masz może całego dolara, bo mi zostały same drobne? - zapytał, nie unosząc wzroku znad białego proszku, który właśnie wysypywał na mały kartonik, który wziął z ziemi.
- Emm, tak pewnie, że mam. - skinęła głową wyciągając z kieszeni spodni pieniądze. Podała mu je przyglądając się dokładnie temu co chłopak robił.
- Proszę. Możesz być pierwsza. - podał jej ostrożnie tekturkę z wysypanym w prostej linii białym proszkiem, który wyglądał niczym cukier puder. W drugiej ręce chłopak trzymał zwinięty w rulonik banknot pięcio-dolarowy, który dała mu Emily. - Musisz wciągnąć to mocno nosem, zatykając drugą dziurkę. -
W momencie kiedy Emily już miała zrobić to co chłopak jej powiedział, podszedł do nich Axl.
- Hej! - krzyknął, aby się zatrzymała. - Jesteś pewna, że tego chcesz? - uniósł brwi spoglądając a to na nią, a to na kartonik, którzy trzymała.
- Przecież nic mi się nie stanie. Panuje nad tym. - powiedziała pewnie wszystko to co ułożyło jej się w głowie.
- Każdy tak mówi...Zanim nie spróbuje. - powiedział kręcąc głową chłopak.
- Axl daj jej spokój. Nie jest małą dziewczynką. - wtrącił Chad.
- Właśnie. - przytaknęła mu Em, patrząc na niego spod włosów.
- Ja cie ostrzegałem... - machnął rękom, wstał i odszedł na drugi koniec pomieszczenia.
Przez chwilę patrzyła jak Axl odchodzi, po czym przejechała wzrokiem po innych. Prawie co czwarta osoba coś własnie brała, a co piąta wyglądała jakby właśnie wzięła.
- To jak? Nie rozmyśliłaś się?
- Nie, Chad, nie. Zamyśliłam się tylko.
Po tych słowach przysunęła rulonik do jednej dziurki w nosie, drugą zatkała palcem, a następnie wciągnęła mocno wszystko co było na kartoniku, który trzymała przed sobą.
Na początku nie poczuła nic prócz dziwnego swędzenia w nosie, jak podczas jakiejś alergii czy czegoś takiego. Oddała chłopakowi tekturkę i rulonik i spojrzała dookoła. Nie czuła niczego innego. Widziała jak chłopak wciąga swoją część. Była o wiele większa niż ta jej, ale tak miało być. Ona tylko próbowała.
Po chwili zakręciło jej się w głowie. Świat zawirował. Zmieniły się kolory tego co widziała, kształty stały się rozmazane, a całe problemy zniknęły. Nie myślała prawie o niczym. Oparła się wygodniej o ścianę, rozluźniła nogi, które wcześniej miała skulone, spojrzała lekko w górę. Śmieszne kształty stały się bardziej wyraźne, zaczęła słyszeć dziwne głosy. Najgorsze było to, że te dziwne uczucia i widoki jej się podobały, tylko że ona nie zdawała sobie w tej chwili sprawy z niczego.
Gdzieś jakby w oddali usłyszała czyjś głos, który wydobywał się z innych dźwięków. To był Chad. Potrząsał nią w obawie, myśląc, że mogła źle znieść to co właśnie dostała. Nie krzyczał, lecz mówił.
- Wszystko w porządku? Emily? - Słysząc te głosy jakby z oddali, w jej głowie skinęła przy czym wybełkotała coś co mogło brzmieć jak słowa "Tak".
Mimo iż był to jej pierwszy raz, a dawka była mała, trzymało ją to dość długo z czego nie zdawała sobie nawet sprawy.
Wyglądała jakby właśnie obudziła się z jakiegoś błogiego snu, kiedy narkotyk przestał działać.Chad opierał się o ścianę, tak jak i ona i widać było, że jego działka nadal działa. Miał na twarzy tępy uśmiech, a oczy prawie zamknięte.
Em wstała lekko chwiejącym się ruchem i rozejrzała się po lokalu, szukając Axl'a. Kiedy już go znalazła podeszła chwiejąc się ciągle.
- Widzisz? Przeżyłam! - wykrzyknęła na tyle głośno, że mógł to usłyszeć każdy.
- Ciszej! - natarł na nią półgłosem. Odsunął ją następnie od ludzi, z którymi dotychczas rozmawiał. Mówił prawie szeptem. - Nie sądziłem nawet, że możesz nie przeżyć. Chodziło mi o to, że możesz się uzależnić, a to od śmierci jest chyba gorsze. - powiedział zdenerwowany.
- Dlaczego tak się martwisz? Tu prawie wszyscy biorą. - uśmiechnęła się szeroko i można by powiedzieć, że nadal do końca nie wydobrzała.
- Nie miałem pojęcia, że się w to wciągniesz. Chciałem tylko, żebyś poznała trochę ludzi, podobnych do nas. - jego głos brzmiał spokojniej, ale nadal był zdenerwowany.
- Dziękuję, to miłe, ale ja tylko spróbowałam.
- Każdy ci tak powie. Dziś był pierwszy raz. Jutro znów spróbujesz i na następny dzień to samo. Od tego się nie uwolnisz!
- Jeszcze raz ci powtarzam, to nie było nic wielkiego.
- Zobaczymy, zobaczymy.
5 komentarzy:
Rozdział naprawdę dobry < 33
Szkoda, że raczej nic nie dodasz :/ Blog świetny ;) Bardzo wciągający! Ja również piszę opowiadanie o Gunsach, więc zapraszam do mnie: i-think-about-you-guns-n-roses.blogspot.com/
Zapraszam na bloga les-grands-moments.blogspot.com
ale to wciaga ;)
obserwuje
sunsstyle.blogspot.com
To opowiadanie uzależnia ;)
Prześlij komentarz