Minął miesiąc, a ona nadal nie mogła się tu odnaleźć. Ojciec ciągle jej powtarzał, że z czasem będzie lepiej, ale nie było. Na lekcjach była zupełnie sama, przerwy spędzała w miejscach, gdzie nikogo nie było. Nie odzywała się, prawie nie oddychała przy innych. Każdy jej najmniejszy ruch, był dla reszty powodem do śmiechu. Nie raz miała ochotę po prostu zapaść się pod ziemię. Codziennie rano, jadąc do szkoły czuła jakby jechała na skazanie na śmierć, choć wydawało jej się, że to nawet było by lepsze.
Z dnia na dzień zaczęła się zmieniać. Zachowywała się inaczej nie tylko w szkole, ale i poza nią.
Jej matki i ojca praktycznie nie było w domu, a dziewczyna była sama ze swoimi problemami.
Miała dość życia, dość ludzi. Coraz częściej Emily przychodziły do głowy dziwne myśli, myśli samobójcze, depresyjne.
John przestał wozić ją do szkoły z braku czasu, więc Em musiała wybrać autobus szkolny, który dokładał jeszcze większą niechęć do jej życia.
Pewnego dnia wsiała rano do niego i zajęła "swoje" miejsce, gdzieś w środku. Na kolejnym przystanku wszedł uczeń, którego widziała tu pierwszy raz. Wyglądał jak męska wersja jej samej. Spojrzał po autobusie po czym usiadł na miejscu przed nią.
Kiedy auto ruszyło, chłopak obejrzał się do tyłu i spojrzał na nią zaciekawiony.
- Na wzorową uczennicę nie wyglądasz.
Emily spojrzała na siebie po czym spod włosów rzuciła mu niezrozumiane spojrzenie, ale odpowiedziała normalnie.
- Cieszy mnie to. - Em nigdy nie była wzorem do naśladowania.
Po jej słowach, chłopak przesiadł się szybko do tyłu i zaczął szeptem.
- Zrywam się jutro. Nie będę męczył się w szkole. - powiedział jak gdyby nigdy nic. - Idziesz ze mną?
Jego pytanie utkwiło jej w głowie, przewiercając w jej mózgu dziurę.
Nareszcie miała szanse z kimś się zaprzyjaźnić, ale czy chciała do tego dojść przez uciekanie z lekcji. Nawet go nie znała. Wtedy przypomniała sobie słowa rodziców, że przecież w końcu na pewno znajdzie przyjaciół.
Skinęła głową, na co chłopak odpowiedział wyjaśnieniami jak to ma wyglądać.
Było już za późno na jakiekolwiek zmienianie decyzji, ale nawet jej to nie przejmowało. Miała w końcu tą swoją "szansę".
W szkole okazało się, że chłopak jest nowy w szkole, ale jest z Nowego Jorku. Nazywał się Axl. Nie był w jej klasie, ale mieli wspólne lekcje. Na lekcji dramatu, chłopak zaprezentował swoje zdolności przed całą klasą, co wzbudziło w ludziach zachwyt.
Emily czuła zazdrość. Axl był traktowany jak normalny uczeń, jak człowiek, a ona? Była dla nich wszystkich nikim.
Kiedy wróciła ze szkoły o dziwo zastała w domu matkę.
- Córeczko - ton jej głosu sprawił, że Em chciała roześmiać się jej w twarz. Ta udawana słodycz i troska. - Jak w szkole kochanie?
- Normalnie. - odpowiedziała krótko, dodając po chwili uszczypliwie. - Co to za święto, że jesteś w domu?
- Muszę wziąć ważne dokumenty i jadę z powrotem. - powiedziała z przepraszającym uśmiechem, choć można było w tym wyczuć kłamstwo lub dziewczyna biła po prostu przewrażliwiona.
Już po chwili Ellen zamykała za sobą drzwi, a z podjazdu dało się słyszeć odjeżdżające auto.
Emily rzuciła torbę na ziemię w kuchni po czym wyjęła z lodówki puszkę jakiegoś słodkiego, gazowanego napoju.
Em jadła coraz mniej, a co ciekawsze przestawała czuć głód. Nie miała ochoty na pełne posiłki, wystarczył jej raz dziennie zjedzony batonik czy paczka chipsów z napojem energetyzującym.
Schudła. Wiedziała o tym, że robi się coraz chudsza i chudsza, ale nie zdawała sobie sprawy z tego, do czego to wszystko zmierza.
8 komentarzy:
Naprawdę żajebiaście. Tylko tak dalej. Masz talent.
Super, pisz dalej, bardzo ciekawi mnie dalszy ciąg :D :))
Super rozdział . Bardzo mi się podoba , pisz dalej. I Daj znać jak będzie następny ;).
Życzę weny ^^
Ciekawy rozdział. : )Czekam na kolejny.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
Pojawiło się kilka nowych notek. Wejdź fryzury525.blog.interia.pl
Serdecznie zapraszam ,na nowy rozdział (już trzeci) Proszę wyrazić swoją opinię w komentarzu ^^
http://uczucia-rozpaczy.blogspot.com/
Taak. Nie jesteśmy wzorami do naśladowania, co nie? Ach zapowiada się ciekawie. Depresja, anoreksja etc. ciekawa jestem co wymyslisz dalej.
sabrina
No to jednak nie zgadłam o.o
Ale to może i dobrze. Akcja zaczyna się rozkręcać.
Prześlij komentarz