sobota, 8 września 2012

Rozdział Dziewiąty.

Następnego dnia, około godziny 10 rano, do jej pokoju weszła Ellen.
- Kochanie, wstawaj... - lekko ściągając z niej kołdrę, odgarnęła córce włosy z twarzy. - Słoneczko, czas się szykować. - kobieta mówiła przyjemnym, miłym i spokojnym głosem.
Emily otworzyła powoli zaspane oczy, po czym przeciągając się, spojrzała na matkę.
- Dzień dobry słońce. - brzmiała tak dobrze, tak inaczej dla Emily, jakby mówił to ktoś inny. - O 12 chcemy z tatusiem wyjechać. Wyrobisz się prawda Em?
"Tatusiem" - te słowo zabrzęczała w uszach dziewczynie. Było niczym wielki głośny i denerwujący dzwonek w jej głowie. Ellen nigdy się tak do niej nie odnosiła. Zawsze była miła, ale sarkastycznie. Dlatego właśnie dziewczyna nie mogła się z nią dogadać. Ale teraz coś ruszyło. Jakaś wielka zmiana. Była inna. Była jak jedna z tych przykładnych mamusiek z filmów familijnych. Było to dość ciekawe doświadczenie dla Em. Nie pamiętała nawet, czy widziała Ellen kiedyś 'taką'. Czuła się dziwnie, ale i trochę przyjemnie. Chciała tylko wiedzieć jedno...Jak długo to wszystko potrwa?
- Tak, pewnie. Do 12 zdążę. - skinęła lekko głową, patrząc na nią kątem oka. Po chwili zaś spojrzała za okno, które Ellen zdążyła już odsłonić.
Był ładny, słoneczny dzień. Można było też od razu stwierdzić, że jest ciepło. Nawet bardzo.
Kiedy kobieta wyszła z pokoju, Emily niechętnie zgramoliła się z łóżka, podchodząc do okna i otwierając je szeroko, aby wpuścić trochę powietrza.
Następnie wybrała ubrania, które miała zamiar założyć na drogę. Wybrała krótkie szorty, z jasnego jeansu, które przy kieszeniach, miały poprzyczepiane ćwieki. Do tego koszulkę na grubych ramiączkach z logiem zespołu Slayer. Była w kolorze czarny. Do tego postanowiła założyć czerwone conversy do kostek.
Była z siebie dumna, ale nie z powodu wybrania ubrań. Była dumna, ponieważ większość jej myśli, była skierowana na nowy image jej matki, niż to, że potrzebuje dragów.
Tak więc, kiedy już się ubrała, uczesała i trochę odświeżyła, zeszła na dół do rodziców. Zastała ich jedzących śniadanie...Razem. Co było dość niespotykanym widokiem w tym domu.
- Dzieeń Dobry. - przeciągnęła lekko zdziwiona Em. - Co na śniadanie? - zapytała zerkając na ojca i matkę jedzących coś przy stole.
Przed zejściem na dół, postarała się, aby makijażem zakryć cienie pod oczami, które niestety nie były spowodowane tylko i wyłącznie nie wyspaniem.
- Tosty z serem i szynką. Ile zjesz? - zapytał John.
- Em, nie jestem gło... - i nagle urwała. Nie mogła powiedzieć, że nie chce jeść, bo zaczęli by bardziej węszyć i wyczuli by, że coś złego się z nią dzieje. - Jednego. - skinęła głową, siadając pomiędzy matką a ojcem.
Podczas jedzenia, zachowali się trochę dziwnie. No a bynajmniej inaczej. Byli dla siebie nadzwyczajnie mili. Zachowywali się jak małżeństwo dopiero po ślubie. To było przerażające dla Em. Co spowodowało te zmiany? Przecież nie mogli tak po prostu się zmienić. Z dnia na dzień.
Po może pół godzinie, przyglądania się rodzicom i ich dziwnym zachowaniom, jedząc przy tym tego cholernego tosta, na którego cale nie miała ochoty, wstała od stołu, z dziwnym uśmiechem i ruszyła do siebie, mówiąc do rodziców przy wyjściu:
- Pójdę się spakować. - skinęła głową.
Będąc już na górze, w swoim pokoju, wzięła jedną ze swoich dużych toreb i spakowała w nią kilak ciuchów na weekend. do drugiej, już mniejszej torby spakowała książkę, telefon i iPoda. Laptopa miała schowanego w pokrowcu, tak więc można było uznać, że jest gotowa.
Dziwne dla niej, było branie laptopa, ponieważ nigdy wcześniej nie potrzebowała go na wyjazdach, ale jednak teraz coś się zmieniło. wiedziała, ze musi zając czymś siebie, swój umysł i może nawet ciało, aby nie myśleć o tym, czego tak naprawdę chce - czyli narkotyków. Nie dawała bez nich rady, na dłuższą metę.
Było z nią coraz gorzej, ale ona tego nie widziała i wciągała się w nałóg jeszcze bardziej...

8 komentarzy:

MyboyfriendStiles pisze...

Huh,przeczytałam wszystkie rozdziały od początku i...Jestem pod wrażeniem.Podoba mi się jak stopniowo wprowadzałaś w życie Emily zmiany.Początkowo myslałam że bedzie miala większe problemy z odzywianiem,jednak pozniejsze rozdziały rozwiały wątpliwości.Kokaine girl.Jestem ciekawa czy Axl pojawi się jeszcze tutaj?Czy bedzie próbował jakoś jej pomóc.No i jak bedzie przebiegać ta cudowna "rodzinna"wycieczka z mamusią,tatusiem i nałogiem na karku.Dodaję do obserwowanych i z niecierpliwością czekam na kolejny .
Pozdrawiam cieplutko:]

D. pisze...

Jak Ty cudownie piszesz :O
Masz talent, mówię Ci.
A co do rozdziału to jest cudny. Nie ma przesadnej ilości dialogów, opisy są wystarczające... Nie mam się do czego przyczepić, ale mam czego pogratulować ;)

Noela. pisze...

jak zwykle super :)

Anonimowy pisze...

Zaczne od lekkiej krytyki, tak po prostu. Przeczytalam prawie wszystkie rozdziały i jest w nich momentami kilka powtórek jakiś słów aż za często, zamiast pisać ciągle Emily Czy Em. Użyj innego słowa może ' dziewczyna ' czy też ' Nastolatka ' . Podoba mi się, że to co piszesz ma swój charakter, który pewnie wszyscy zauważyli. Myśle, że jakbyś jeszcze trochę nad tym popracowała było by jeszcze lepiej. I nie bój się pisać tu swoich uczuć, bo to jest najważniejsze co Ty czujesz jak to piszesz.

MyboyfriendStiles pisze...

Nie wiem czy nadal tu zaglądasz,prosiłas żebym cię informowała o nowych rozdziałach więc...pojawiły sie dwa,a miedzy czasie mozliwe jest że dopiszę trzeci...Kiedy wracasz?:]

Anonimowy pisze...

będą jeszcze jakieś rozdziały? piszesz jeszcze te opowiadania? bo są naprawde świetne, ! :) za długo już czekania za nowymi, pisz dziewczyno pisz:) pozdr

Rina Imai pisze...

Woho! Dawno mnie tu nie było, koleżanko :)
Ale, jakby nie było, nie zaskoczyłaś mnie absolutnie niczym! Nadal świetnie piszesz, a nawet lepiej niż na początku. Rozpiera mnie duma :)
Wiesz, że zostały 3 dni do Końca Świata? Pojawi się może, przed tym tragicznym dniem, jakaś notka? Tak na osłodę :)
Pozdrawiam, Sabrina
:)

Anonimowy pisze...

szkoda, że już od tak dawna nie ma żadnych nowych wpisów... Był to mój ulubiony blog, więc mam nadzieję, że może jednak coś nowego napiszesz :P