wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział Pierwszy.

Nie mogła uwierzyć, że rodzice jej to robią. Wszystko co było dla niej najważniejsze, znajdowało się w Dallas, a teraz ma to wszystko zostawić i o tym zapomnieć? Nie mieściło jej się to w głowie. Nie rozumiała matki, która w ogóle nie liczyła się z jej słowami. Nie chciała słuchać ojca, który przekonywał ją, że w Nowym Jorku będzie jeszcze lepiej.
- Masz zamiar nie odzywać się do mnie i do matki całą drogę? - John, jej ojciec, spojrzał w lusterko samochodowe, w którym widział córkę. Ona zaś odburknęła coś tylko pod nosem, wpatrując się na coś za oknem.
- Emily! - natarła na nią Ellen.
- Zniszczyliście mi życie. - burknęła groźnie po czym podgłośniła muzykę w słuchawkach, nie odrywając wzroku od mijanych krajobrazów.

Po długiej jeździe, wielu postojach dojechali na miejsce.
- Mogliście chociaż wybrać samolot. - mruknęła obrażona nadal Em, wysiadając z auta.
- Nie narzekaj kochanie. - powiedział radosnym głosem jej ojciec. - Spójrz lepiej w czym będziemy mieszkać.
Była to długa dzielnica domków jednorodzinnych. Ich nowy dom, był jednym z większych i ładniejszych. Przed nim znajdowało się małe podwórko, a obok garaż.
John i Ellen otworzyli bagażnik samochodu po czym zabrali się za wyjmowanie z niego toreb, które chcieli wziąć ze sobą. Reszta rzeczy miała dojechać później, za pomocą firmy przewozowej.
Dziewczyna podeszła do rodziców, wyciągnęła z bagażnika swoje dwie torby, w których były niezbędne dla niej rzeczy, a następnie ruszyła do domu.
- Może byś nam pomogła księżniczko? - podniosła wzrok znad bagaży na córkę kobieta, ale widząc, że córka nawet nie raczy na nią spojrzeć, dodała - Drzwi są zamknięte. Weź klucz.
Po tych słowach Emily podeszła do rodziców, wzięła od nich klucz po czym poszła otworzyć dom.
Weszła do środka rozglądając się dookoła. Był już umeblowany. Na ścianach były jakieś stare tapety w kwiatki i inne tego typy wzorki, podłogi były z lakierowanego drewna...Dom wydawał się zadbany. Gdzieniegdzie wisiały jakieś małe obrazy przedstawiające martwą naturę, leżały stare dywany, ale meble wyglądały na czyste i dość nowe.
Dziewczyna weszła po schodach na piętro i po kolei zajrzała do każdego pokoju. Jeden z nich był zamknięty. Położyła torby pod drzwiami, zbiegła po schodach na dół po klucz, który był w drzwiach wejściowych, a następnie wróciła, aby otworzyć drzwi. Do klucza z napisem "Główne drzwi", było przyczepione kilka innych kluczy. Em zaczęła dopasowywać każdy kolejny kluczyk, aż w końcu trafiła na odpowiedni. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a dziewczyna weszła do owego pokoju. Wyglądał inaczej niż cały dom. Na ścianach nie było tapet, a farby na nich były w kolorach czerwieni. Deski na podłodze miały ciemniejszą barwę od reszty domu. Na środku stało dwuosobowe łóżko, a obok niego stoliczek nocny. Naprzeciwko łóżka, stała dość duża komoda, która wyglądała na zabytkową. Małe biurko pod oknem.
Emily od razu przypadł do gustu ten pokój. Skoro ma tu być, to ma prawo wybrać go dla siebie. Zabrała swoje torby spod drzwi i położyła je na łóżku. Odsłoniła okno, które było zasunięte roletami po czym szeroko je otworzyła, aby wpuścić do środka trochę świeżego powietrza. Okno te wychodziło na ulicę, dzięki czemu zobaczyła, że rodzice zabierają ostatnie torby z samochodu i wchodzą do domu.
Odwróciła się od okna, spoglądając na cały pokój jeszcze raz. W jaśniejszym świetle prezentował się znacznie lepiej. Nagle zobaczyła, że pod łóżkiem leżą jakieś kartki. Bez większego namysłu klęknęła na kolana, sięgając po papiery. Kiedy już miała je przy sobie, zaczęła powoli je przeglądać, zdmuchując z nich cienką warstwę kurzu. Były to różnego typu plakaty. Kilka z nich było z zespołami rockowymi, które Em rozpoznała. Reszta to bardziej zdjęcia niż plakaty z miastem. Wstała z nimi z podłogi po czym położyła je na biurku.
- Widzę, że wybrałaś pokój dla siebie. - jej matka weszła do pokoju z uśmiechem. - Prawda, że ten dom jest piękny. Ma swój charakter. - kiedy dziewczyna ponownie zaczęła ją ignorować, Ellen usiadła na brzegu łóżka i powiedziała spokojnym głosem. - Nie możesz w ogóle ze mną nie rozmawiać. Jestem twoją matką.
- Owszem nie mogę, ale nie licz na to, że rzucę ci się naszyję i podziękuję, że zabrałaś mnie z Dallas. - po swoich słowach, Emily spojrzała na nią beznamiętnym wzrokiem.
- Wiem że ci ciężko, ale musisz to przetrwać. - kobieta podeszła do niej i poklepała ją lekko po ramieniu na co dziewczyna odsunęła się od niej gwałtownie. Ellen zrobiła parę kroków w stronę drzwi po czym odwróciła się do córki. - Zamawiamy z tatą pizzę, bo nie mamy nic w lodówce. Chcesz coś do tego?
- Nie jestem głodna.
Kiedy Em została sama w pokoju, zamknęła drzwi i usiadła na łóżku wyjmując rzeczy z torby i powoli układając je po półkach...

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Rozdział boski;)

czekam na ciąg dalszy .

Sister Morn pisze...

Zaczyna się ciekawie. Dodaje się do obserwatorów i zapraszam do mnie http://tylkotakethat.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

No nieźle, nieźle :) Cieszę się, że wróciłaś do pisania. Kiedy zaszczycisz nas kolejnym rozdziałem? Oby szybko.
Sabrina

Noela. pisze...

Bosko <3

D. pisze...

Jakoś tak mi się wydaje, że krótki jest ten rozdział... Ale ogólnie to świetnie piszesz.