czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział Drugi.

- To ostatnia szansa, żebyś coś dziś zjadła. - wchodząc do pokoju córki, odezwała się Ellen. Kobieta miała w ręku talerz z kawałkiem pizzy i puszkę coca-coli.
- Nie jestem głodna. -  odpowiedziała szybko Emily.
Kobieta postawiła jedzenie na biurku po czym usiadła obok córki na łóżku.
- Przepraszam, ale nie mogę cię jutro odwieść do szkoły. Będę już w pracy. Ojciec cię zawiezie. - Ellen skinęła głową.
- Że co?! - wrzasnęła dziewczyna. - Dopiero się wprowadziliśmy, a tu już wysyłasz mnie do szkoły?! Nie znam w ogóle miasta, nie wiem gdzie jest szkoła...
- Nie możesz przestać się uczyć z powodu przeprowadzki. - jej głos brzmiał rozsądnie i spokojnie. - Do szkoły my cię będziemy wozić, a z powrotem możesz jechać autobusem szkolnym.
Emily musiała przyznać sama przed sobą, że wcale nie chodzi o to, że nie zna miasta, ale o to, że się boi. Nowy uczeń w szkole, jest dobrym powodem do żartów. Dobrze o tym wiedziała, bo w jej starej szkole dość często pojawiali się nowi i na pewno nie było im w pierwszych dniach łatwo.
- Nie możesz trochę poczekać ze szkołą? Aż poznam trochę miasto...? - Em za wszelką cenę, nie chciała przyznać się do strachu.
- Dobrze wiesz, że to tak nie działa. - po tych słowach kobieta wstała z miejsca i ruszyła w stronę drzwi. - Masz jutro na 9.30, tata będzie w domu więc nawet nie myśl, że uda ci się nie pójść. - Ellen wyszła z pokoju, zostawiając córkę samą.

Na drugi dzień Emily niechętnie wstała z łóżka. Wiedziała, że nie ma wyjścia.
Wyjęła z komody czarne rurki, t-shirt z zespołem Nirvana po czym wolnym ruchem założyła je na siebie. Następnie włożyła czerwone conversy po czym na ręku zawiązała bandankę o tym samym kolorze, która była nieodłączną częścią jej stroju. Przeczesała lekko swoje ciemne włosy szczotką i pomalowała oczy czarną kredką.
Kiedy zeszła na dół zastała ojca w kuchni. Jak przypuszczała dziewczyna, robił jakieś śniadanie.
- Jednak wstałaś.  - powiedział z uśmiechem John.
- A miałam wyjście? - burknęła sarkastycznie.
- Ładnie dziś wyglądasz. - odezwał się chcąc zmienić temat.
- Taaa, dzięki. - mruknęła.
- Proszę śniadanie. - mężczyzna z uśmiechem postawił przed nią na stole talerz z kanapkami i herbatę.
- Nie jestem głodna.
- Musisz coś zjeść przed szkołą.- spojrzał na córkę poważnym wzrokiem. - Choć jedną. - Emily z niechęcią wzięła jedną z kanapek, zaczynając ją powoli jeść, popijając herbatą.
- Pójdę się do końca ubrać, a ty spokojnie zjedz. - skinął głową, a uśmiech nie znikał z jego twarzy. - Później możemy jechać.
- Nie śpiesz się...

Nie minęło 10 minut, a oni już byli w samochodzie. Jedyne co Em miała w głowie, to to czy w ogóle przeżyje pierwszy dzień.
Po dłuższej jeździe autem, znaleźli się na parkingu szkoły.
- Iść z tobą? - zapytał John.
- Nie, dzięki. - pokręciła głową, spoglądając na szkołę.
- No dobrze, to ja jadę. Poradzisz sobie?
- Nie. - spojrzała na ojca Emily.
- Dasz radę. - uśmiechnął się pocieszająco po czym odpalił samochód i odjechał.
Dziewczyna ruszyła po woli w stronę szkoły, nie rozglądając się zbytnio po ludziach. Idąc w stronę recepcji, słyszała komentarze w stylu "To Ta Nowa". Trafiając cudem do recepcji, westchnęła z ulgą. Jakaś kobieta dała jej karteczkę z planem lekcji i numerami klas. Emily bez ociągania, ruszyła do pierwszej z nich.
Kiedy już do niej trafiła, usiadła w ostatniej ławce, a po chwili do klasy wszedł nauczyciel. Wyskoki, starszy mężczyzna z miłym uśmiechem. Spojrzał on na dziewczynę i uśmiechnął się jeszcze szerzej, wskazując ją ręką. tego właśnie Em chciała uniknąć - przedstawiania przed całą klasą.
- Dzień dobry. Wstań proszę. - poprosił nauczyciel. - Ja jestem Williams i uczę w tej szkole angielskiego. Przedstawisz się nam? - zapytał, ale było wiadomo, że nie ma wyboru.
- Emily. - mruknęła.
- Głośniej! - krzyknęło kilka osób z klasy.
- Emily... - powtórzyła głośniej.
- Bardzo nam miło. - odpowiedział nauczyciel po czym skinął głową, że może usiąść.

Na każdej kolejnej lekcji, było tak samo. Nauczyciel przedstawiał się jej, a ona przedstawiała się klasie, a do tego kilka osób dodawało swój komentarz.
Emily nie skupiała się na lekcjach i tematach, które właśnie przerabiała klasa. Prosiła w duchu, żeby ten pierwszy dzień wreszcie się skończył.
Na przerwach ludzie, którzy ją mijali komentowali złośliwie jej styl ubioru, jej wygląd i dodawali jakieś głupie gadki o nowych w szkole. Niektóre z nich potrafiły ją dotknąć tak mocno, że musiała powstrzymać się od płaczu. Nie miała zamiaru płakać z powodu głupich docinków, tylko raczej bezradności. Nie miała do kogo się odezwać, bo była w końcu nowa. Czas na przerwach spędzała gdzieś, gdzie ludzi było jak najmniej. Nie była osobą, która boi się odezwać, która boi się ludzi, ale ten dzień ją przerósł.
W normalnych okolicznościach na głupie gadki ludzi, odpowiedziałaby od razu, ale nie tym razem, teraz miała ochotę zapaść się pod ziemię i zniknąć. Niestety...Nie wszystko jest takie proste.

10 komentarzy:

Kat&Majczi pisze...

świetny jest ten blog! Masz talent... i mówię to totalnie szczerze ;) Umiesz pisać i świetnie się czyta! Oby następny rozdział był już niedługo i obyś pisała tego bloga dłużej! Mówię serio jest cudny!
Oczywiście dodaje do obserwatorów i do zakładek, będę tu codziennie zaglądać ;)

Karolina pisze...

Bardzo fajnie czekam na nastepny rozdzial:D

Anonimowy pisze...

Super młoda :)
Faktycznie bardzo fajnie się czyta i też mam nadzieję, że nie opuścisz tego bloga tak szybko.
Sabrina

Karolina pisze...

Kiedy bedzie rozdzial 3?

MK pisze...

Super blog ,przeczytałam oba rozdziały. Super piszesz .
Obserwuję daj znać jak będzie nowy rozdział proszę :)

http://secret-salvadores.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Hmm.. Jeżeli następny rozdział będzie tak ciekawy jak ten na pewno dam do obserwujących, póki co się wstrzymam. Czekam na 3 rozdział ;)!

www.true-nexus.blogspot.com

Paulciak pisze...

Blog mega < 33

Czekam na kolejny rozdział : D


www.styloweconverse.blogspot.com

buried pisze...

Świetnie piszesz !
a blog wygląda ślicznie ;)

MK pisze...

Rozdział 2 . Zapraszam do czytania i Komentowania <3 http://secret-salvadores.blogspot.com/ <======= Pozdrawiam MK

D. pisze...

Świetnie piszesz. Masz talent.
Rozdział równie cudny jak poprzedni i prolog.
Oby tak dalej ;)